




|
Wcześniaczek spod znaku lwa
Urodziłam się 12.08.1984 r. o 23:15 w Lublinie, kiedy to moja mama jeszcze była na wakacjach. Bardzo spieszyło mi się na ten świat, więc jestem wcześniaczkiem spod znaku lwa i lubię czasem pokazać pazurki. Podobno osoby, które przychodzą na świat z niedzieli na poniedziałek są pracowite. Choć czasem trudno mi się zabrać do pracy, to jak już do niej siądę, nic nie jest w stanie mnie odciągnąć. Kiedy muszę, jestem bardzo dobrze zorganizowana.
Misie i lalki
Pierwsze kroki postawiłam mając roczek.
Dzieciństwo upływało mi troszkę zbyt szybko, bo któż nie chciałby dłużej pozostać dzieckiem i żyć w swoim idealnym, bezpiecznym świecie? Jako kilkuletnia dziewczynka, jak większość moich rówieśników, chodziłam do przedszkola, bawiłam się misiami, rysowałam. Nie chciałam jeść, krzyczałam i rozrabiałam, ile tylko mogłam. Jak każdy mam swoje ulubione śmieszne historyjki z tego okresu.
Ławki, tablica i kreda
Kiedy poszłam do szkoły, troszkę zbyt szybko wydoroślałam. Stałam się za bardzo poważna i rozsądna jak na swój wiek. Do tej pory mi to zostało i choć brakuje mi odrobinki spontaniczności, może właśnie dzięki mojej rozwadze uniknęłam wielu nieprzyjemnych sytuacji.
Nauka jakoś nigdy nie sprawiała mi problemów. Jak to się mówi? Że dziecko jest zdolne? W każdym razie nie brakowało mi szóstej klepki. Troszkę problemów pojawiło się w klasach późniejszych, kiedy to dodano przedmioty takie jak historia i geografia. Po co miałam się uczyć czegoś co było? Ciekawsza jest teraźniejszość, teraz, dziś, tutaj! Geografia? Podróżować, zwiedzać - tak, ale uczyć się nazw rzek, stolic, pasm górskich?
Matematyczno-fizyczny umysł
Ze względu na moje zdolności matematyczno-fizyczne, odziedziczone po rodzicach, nie miałam problemu z wyborem liceum. Oczywiście XIV LO im. S. Staszica w Warszawie, co tu dużo mówić, jedno z najlepszych liceów ogólnokształcących, a do tego o profilu ścisłym.
Niestety na czas mojej nauki w liceum przeprowadziliśmy się z rodzicami do podwarszawskiej „wsi”. Znacznie odcięło mnie to od moich rówieśników i ograniczyło kontakty towarzyskie.
W trzeciej klasie LO rozpoczęłam naukę rysunku pod okiem specjalisty i do dziś rozwijam się w tym kierunku.
|
W tym też roku postanowiłam zostać wegetarianką. Nie z jakiś konkretnych powodów, tyko dlatego, że kiedyś będąc dzieckiem chciałam nią być.
Artystyczny nieład
Po skończeniu liceum, razem z siostrą, przeprowadziłyśmy się z powrotem do naszego mieszkanka w Warszawie. Choć wiąże się to z wieloma dodatkowymi obowiązkami, jak pranie, sprzątanie, gotowanie, bardzo się cieszę, że choć troszkę się usamodzielniłam. Oczywiście, rodzice nadal mnie utrzymują, gdyż nie byłabym wstanie łączyć studiów, studium i pracy, ale chociaż za naukę w WSR płacę sama ze stypendium naukowego na SGGW.
Jednak z braku czasu, sił i chęci w moim pokoiku panuje tzw. artystyczny nieład. Jest to taki porządek, w którym potrafię prawie wszystko znaleźć, a niektórzy zwą go bałaganem. Wydaje mi się, że taki stan rzeczy odzwierciedla mój stan duszy. Wysprzątane mieszkanie wygląda na puste, niezamieszkane, a czasem takie samotne.
Hamburgery, warzywa i pędzle
Czyli kilka słów o mnie dzisiaj. Po skończeniu liceum, drogą selekcji negatywnej, wybrałam kierunek studiów. Padło na SGGW w Warszawie, Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji, kierunek .... specjalizacja Dietetyka. Czyli z umysłu ścisłego przekwalifikowałam się na profil biologiczno-chemiczny. Naukę rozpoczęłam w 2002 roku, pierwsze dwa lata bardzo mnie zmęczyły. Teraz jednak zapowiada się całkiem miły trzeci rok studiów, gdyż przedmioty będą w znacznym stopniu wiązać się ze specjalizacjami.
W poprzednim roku akademickim 2005/2006 we wrześniu zaczęłam naukę w Warszawskiej Szkole Reklamy. Na ten krok decydowałam się 2 lata i w końcu podjęłam, jak sądzę, słuszną decyzję.
Czytanie z fusów po herbacie
Cóż będzie jutro? Czyli jak wywróżyć swoją przyszłość z fusów po herbacie brzoskwiniowej. Pewnie dalej będę chodzić na basen, może znowu zacznę grać w siatkówkę, w ciepłe dni będę jeździć rowerem na uczelnię, żeby zaoszczędzić na bilecie. Po dwóch latach skończę studium reklamy, a po trzech zrobię magisterkę na SGGW. Może na ostatnim roku studiów wyjadę na pół roku na stypendium do jakiegoś ciepłego kraju. Może jeszcze kilka razy złożę teczkę na ASP w Warszawie. Może uda mi się znaleźć pracę jako grafik, ilustrator lub dietetyk. |